Zagłębiamy się w fascynujący, często ukryty świat osiemnastowiecznej bielizny damskiej, aby odkryć, jak te niewidoczne warstwy kształtowały modę, status społeczny i ikoniczną sylwetkę epoki rokoka. Rozprawimy się z powszechnymi mitami i przyjrzymy się standardom higieny, które definiowały intymną garderobę kobiet tamtych czasów.
- Podstawą bielizny była koszula (chemise), gorset (sznurówka) modelował tors, a rogówka (panier) drastycznie poszerzała biodra.
- Gorset usztywniano fiszbinami, wikliną lub metalem, a jego celem było nadanie stożkowatego kształtu, nie ekstremalne wyszczuplenie talii.
- Rogówka to stelaż z wikliny lub fiszbinu, poszerzający suknię na boki, często w formie dwóch oddzielnych "koszy" dla wygody.
- Wbrew powszechnym wyobrażeniom, majtki (pantalony) nie były standardowym elementem damskiej bielizny w XVIII wieku.
- Koszula pełniła kluczową funkcję higieniczną, chroniąc drogie suknie wierzchnie i świadcząc o statusie społecznym.
Niewidoczne warstwy, które kształtowały epokę
Kiedy patrzymy na portrety z XVIII wieku, widzimy przepych, jedwabie i koronki, ale rzadko zastanawiamy się, co kryje się pod tymi warte fortuny kreacjami. A to właśnie bielizna była absolutnym fundamentem, na którym budowano całą rokokową sylwetkę. To ona definiowała kształt, proporcje i ostateczny wygląd sukni, a co za tym idzie status społeczny i pozycję kobiety w społeczeństwie. Bez odpowiednio skonstruowanej bielizny, żadna z tych wspaniałych kreacji nie mogłaby istnieć w formie, którą znamy z muzeów i obrazów.
Ewolucja kobiecej sylwetki od baroku do rokoka to fascynująca podróż. Od ciężkich, majestatycznych form barokowych, które podkreślały pionową linię i bogactwo, przeszliśmy do lżejszych, bardziej fantazyjnych i asymetrycznych kształtów rokoka. Ta zmiana nie byłaby możliwa bez równoległej ewolucji struktur ukrytych pod sukniami. To właśnie dzięki nim talia mogła być smukła, biust uniesiony, a biodra za sprawą rogówki rozszerzone do niewiarygodnych rozmiarów, tworząc charakterystyczny, szeroki profil, który tak bardzo kojarzymy z epoką Marii Antoniny.
Jak budowano rokokową sylwetkę: warstwa po warstwie
Zacznijmy od podstawy koszuli, czyli tak zwanej chemise. Była to pierwsza warstwa, noszona bezpośrednio na ciele. Zazwyczaj sięgała do kolan lub łydek i pełniła niezwykle ważną funkcję higieniczną. Chroniła drogie, często trudne do czyszczenia suknie zewnętrzne przed bezpośrednim kontaktem z ciałem, wchłaniając pot i olejki. Czysta, śnieżnobiała koszula była również wyznacznikiem statusu świadczyła o zamożności i dbałości o siebie, co w tamtych czasach było nie lada wyzwaniem.
Na koszulę zakładano gorset, w Polsce często nazywany sznurówką. Jego rola była kluczowa: usztywniał tors, wygładzał sylwetkę i unosił biust, tworząc idealną bazę pod głębokie dekolty, tak modne w rokoku. Gorsety te były konstruowane z lnu lub jedwabiu i usztywniane fiszbinami (z kości wieloryba), wikliną, a czasem nawet metalowymi prętami. Co ważne, w przeciwieństwie do gorsetów z XIX wieku, ich głównym celem nie było ekstremalne wyszczuplenie talii, lecz nadanie torsowi sztywnego, stożkowatego kształtu, który idealnie pasował do ówczesnej estetyki.
Absolutnie ikonicznym elementem, który nadał rokokowym sukniom ich charakterystyczną szerokość, była rogówka, czyli panier. To stelaż wykonany z wikliny, fiszbinu lub stalowych obręczy, który drastycznie poszerzał suknię na boki, jednocześnie pozostawiając ją stosunkowo płaską z przodu i z tyłu. Wyobraźcie sobie, jak musiało to wpływać na poruszanie się! Istniały różne typy rogówek, w tym bardzo praktyczne modele składające się z dwóch oddzielnych "koszy" na każde biodro. Takie rozwiązanie znacznie ułatwiało siadanie czy przechodzenie przez drzwi, co świadczy o tym, że nawet w tak wymyślnej modzie szukano pewnych kompromisów z codziennością.
- Halki: Na rogówkę nakładano jedną lub więcej halek. Ich głównym celem było wygładzenie kształtu rogówki, ukrycie jej konstrukcji i zapewnienie, że suknia wierzchnia będzie układać się gładko i elegancko.
- Pończochy: Nogi okrywały pończochy, najczęściej wykonane z bawełny (na co dzień) lub luksusowego jedwabiu (na specjalne okazje). Mocowano je podwiązkami, często ozdobnymi, umieszczonymi tuż pod kolanami.
- Kieszenie: Co ciekawe, w XVIII wieku kobiety nie miały wszytych kieszeni w sukniach. Zamiast tego nosiły osobne woreczki, przywiązywane tasiemką w talii. Dostęp do nich umożliwiały specjalne rozcięcia w bocznych szwach spódnic. To był ich podręczny schowek na drobiazgi, takie jak flakonik perfum czy mały wachlarz.
Materiały: od lnu po jedwab, czyli z czego szyto osiemnastowieczną bieliznę
Wybór materiałów do produkcji bielizny w XVIII wieku był podyktowany zarówno względami praktycznymi, jak i statusowymi. Oto przegląd najpopularniejszych tkanin:
- Koszule (chemise): Najbliższe ciału, a więc wymagające częstego prania, koszule szyto przede wszystkim z lnu. Był to materiał trwały, chłonny i stosunkowo łatwy do utrzymania w czystości. Zamożniejsze damy mogły pozwolić sobie na delikatniejszą bawełnę, taką jak batyst, która była bardziej miękka i przyjemna dla skóry.
- Gorsety i rogówki (konstrukcja): Podstawy gorsetów i rogówek wykonywano z mocnego lnu lub, w przypadku bardziej luksusowych egzemplarzy, z jedwabiu. Usztywnienia, jak już wspomniałam, pochodziły z fiszbinu (kości wieloryba), wikliny lub metalowych prętów, które zapewniały sztywność i trwałość konstrukcji.
- Halki: Halki, noszone na rogówce, miały za zadanie wygładzać i dodawać objętości. Szyto je zazwyczaj z prostego płótna lub bawełny.
- Pończochy: Codzienne pończochy były najczęściej bawełniane. Na specjalne okazje, a także dla osób z wyższych sfer, przeznaczone były pończochy jedwabne, które były znacznie droższe i bardziej eleganckie.
Higiena w czasach pudru i perfum: rola bielizny
W epoce, gdy pełne kąpiele nie były codziennością, a perfumy często służyły do maskowania nieprzyjemnych zapachów, rola bielizny w utrzymaniu higieny była absolutnie kluczowa. Koszula, noszona bezpośrednio na ciele, pełniła funkcję ochronną. Działała jak bariera, wchłaniając pot, sebum i brud, tym samym chroniąc drogie i trudne do czyszczenia suknie wierzchnie przed zabrudzeniem. To właśnie koszula była elementem garderoby zmienianym najczęściej, czasem nawet kilka razy dziennie, zwłaszcza przez zamożne damy. Jej czystość i śnieżnobiały kolor były silnym sygnałem statusu społecznego i dbałości o siebie, co w tamtych czasach było niezwykle ważne.
Z perspektywy współczesnej może nam się to wydawać dziwne, ale w XVIII wieku, kiedy dostęp do bieżącej wody był ograniczony, a wiedza o bakteriach znikoma, regularna zmiana lnianej bielizny była podstawą higieny osobistej. Wierzyło się, że czyste płótno "wyciąga" z ciała nieczystości. Dlatego też, mimo braku codziennych kąpieli, dbanie o czystą bieliznę było powszechną praktyką, świadczącą o kulturze i pozycji człowieka.

Mity i fakty o osiemnastowiecznej bieliźnie
Wokół osiemnastowiecznej bielizny narosło wiele mitów, które często wynikają z błędnego przenoszenia współczesnych wyobrażeń na przeszłość. Jednym z najczęstszych jest ten dotyczący majtek, czyli pantalonów. Muszę to jasno podkreślić: majtek nie było w damskiej garderobie XVIII wieku. To nie był standardowy element bielizny. Upowszechniły się one dopiero w kolejnym stuleciu. Oznacza to, że pod suknią, poza koszulą, kobieta nie nosiła niczego, co okrywałoby krocze. To fakt, który często zaskakuje, ale jest zgodny z historycznymi źródłami.
Kolejny powszechny mit dotyczy gorsetu jako narzędzia tortur, które miało na celu ekstremalne wyszczuplenie talii do granic możliwości. To również nieprawda, przynajmniej w kontekście XVIII wieku. Jak już wspomniałam, głównym celem osiemnastowiecznego gorsetu było kształtowanie torsu w sztywną, stożkowatą formę i unoszenie biustu. Owszem, był restrykcyjny i krępował ruchy, ale jego konstrukcja i przeznaczenie różniły się od późniejszych, wiktoriańskich gorsetów, które faktycznie dążyły do osiągnięcia "osy talii". W rokoku chodziło o płaskość z przodu i uniesienie biustu, nie o rekordowe obwody w pasie.
Warto również rozwiać wątpliwości dotyczące praktyczności rogówek. Chociaż wydają się one niezwykle nieporęczne, projektanci tamtych czasów myśleli o pewnych udogodnieniach. Wspomniane wcześniej modele z dwoma oddzielnymi "koszami" na każde biodro były tego doskonałym przykładem. Dzięki temu rozwiązaniu, kobieta mogła łatwiej usiąść, a nawet nieco "złożyć" rogówkę, aby przejść przez węższe drzwi czy korytarze. To pokazuje, że moda, choć ekstrawagancka, musiała w pewnym stopniu uwzględniać codzienne potrzeby.
Zmierzch rokoka: jak rewolucja zmieniła garderobę
W latach 70. i 80. XVIII wieku, wraz z narastającymi zmianami społecznymi i politycznymi, a także wpływem idei oświeceniowych, moda zaczęła ewoluować. Ogromne rogówki, symbol przepychu i arystokratycznego stylu życia, zaczęły wychodzić z łask. Zastąpiły je znacznie mniejsze, bardziej subtelne rozwiązania, takie jak poduszki, zwane "cul de Paris" lub "pierożkiem". Te niewielkie wypełnienia wypychały jedynie tył sukni, tworząc modny wówczas "tyłeczek", jednocześnie pozwalając na bardziej naturalną sylwetkę z przodu. Był to wyraźny zwiastun nadchodzącej nowej epoki klasycyzmu i sylwetki w stylu empire, która całkowicie odrzuciła sztywne konstrukcje na rzecz swobodnych, zwiewnych form.
Kolejnym symbolem tej zmiany była koncepcja "chemise à la reine", czyli "koszuli królowej". Ten styl, spopularyzowany przez Marię Antoninę, polegał na noszeniu sukni, która przypominała prostą, białą koszulę. Było to szokujące dla ówczesnych elit, ponieważ bielizna stała się strojem wierzchnim! Symbolizowało to przejście ku prostszym, bardziej naturalnym formom w modzie, w wyraźnym kontraście do wyszukanego, skomplikowanego rokoka. Był to krok w stronę estetyki, która ceniła sobie lekkość, swobodę i pewną "niewinność", torując drogę dla mody XIX wieku.
Wpływ osiemnastowiecznej bielizny na modę kolejnych epok
Choć rokokowa bielizna wydaje się odległa od współczesnych trendów, jej wpływ na modę kolejnych epok jest niezaprzeczalny. Zasady kształtowania ciała, wykorzystanie elementów konstrukcyjnych do modyfikowania sylwetki oraz ewoluujące relacje między bielizną a strojem wierzchnim położyły podwaliny pod późniejszy rozwój mody. Gorsety, choć zmieniały swój kształt i cel, pozostały istotnym elementem kobiecej garderoby przez kolejne stulecia. Koncept "podkreślania" lub "ukrywania" pewnych partii ciała za pomocą bielizny jest obecny w modzie do dziś, chociaż w znacznie subtelniejszej formie.
Dla współczesnych projektantów mody i entuzjastów historii kostiumu, rokokowa bielizna to prawdziwa skarbnica inspiracji. Możemy nauczyć się od niej pomysłowości w manipulacji sylwetką, dbałości o szczegóły konstrukcyjne i zrozumienia, jak niewidoczne warstwy mogą całkowicie zmienić percepcję stroju. To lekcja o tym, że moda to nie tylko to, co widać na zewnątrz, ale także skomplikowana inżynieria i sztuka, która dzieje się pod spodem, tworząc spójną i zamierzoną estetykę.
